O mnie

ZabiegAnna - kobieta w biegu - zabiegana Anna, kobieta pracująca, żona Męża, matka dwóch Synów. Biegam po lepszą wersję siebie.

Mam 30+ lat*. Mieszkam w Warszawie. Kilka lat temu wyszłam za mąż i nie zamierzam wracać ;) Mam dwóch synów. Zawodowo zajmuję się marketingiem. W maju 2014 r. zaczęłam biegać i... wierzę, że już nie przestanę:)

Dlaczego zaczęłam biegać? Nigdy nie byłam specjalnie aktywna fizycznie, jedynie od czasu do czasu dopadały mnie zrywy większej lub mniejszej aktywności (aerobik, jazda na rowerze). Jednak przyszedł taki moment w moim życiu kiedy poczułam się niewygodnie w swoim ciele. Przekroczenie "magicznej" 30-tki, dwie ciąże, żylaki, problemy z kręgosłupem, zmagania z chorobą tarczycy, nadprogramowe kilogramy... Pomyślałam: "Basta!". Pora się za siebie wziąć, wreszcie poczuć się sobą ze samą sobą. I postanowiłam: "Będę biegać!". 

Dlaczego biegać? Biegacze zawsze mi imponowali. Tak się złożyło, że zawodowo miałam też styczność z środowiskiem triatlonistów, którzy w dużej mierze wywodzą się przecież ze środowiska biegaczy. Nasiąkłam chyba wydzielanymi przez nich endorfinami, bo zaczęłam myśleć, że może i ja kiedyś będę jedną z nich... I tak myśl, która kiedyś nieśmiało zakiełkowała w mojej głowie, któregoś dnia, podlana wiosenno-letnią aurą, po prostu zakwitła.

Wiedziałam, że muszę się zmierzyć ze swoim wewnętrznym leniem (podobno urodzeni w niedzielę już tak mają;)), więc postanowiłam, że jeśli mam odnieść sukces (czytaj: stać się biegaczem, przebiec kiedyś maraton, albo chociaż pół;)), to muszę się za to zabrać na poważnie. Tak trafiłam na stronę www.biegaj40minut.pl. Przeczytałam i pomyślałam: "Spróbuję!".

Zadbałam o motywację - wciągnęłam do biegania starszego brata (Mąż odpada - ktoś musi zostać z dziećmi), kupiłam kilka biegowych gadżetów (np. różowy biegowy zegarek:)), buty do biegania (ciuchy funkcyjne były z czasów wspomnianych wcześniejszych zrywów aerobikowo-rowerowych). Zaczęłam czytać strony o tematyce biegowej, magazyny o bieganiu, przeglądać plany treningowe i... 19 maja 2014 wyszłam na swój pierwszy trening biegowy.


Żeby jeszcze bardziej się zmotywować do treningów pomyślałam o udziale w zawodach, takich dla początkujących. Wystarczyło zmieszczenie się w regulaminowym czasie. Przypadkowo trafiłam w sieci na informację o Samsung Irena Women's Run (5 km), biegu dla kobiet. Zapisałam się i wystartowałam 29 czerwca, 3 dni po tym jak pierwszy raz biegłam jednym ciągiem, bez żadnej przerwy na marsz, przez 40 min i pokonując blisko 5 km. Relacja: tutaj.

Teraz biegam regularnie 3-4 razy w tygodniu :) Zaliczyłam już cztery "połówki", a we wrześniu 2015 zmierzyłam się, z sukcesem ;), z królewskim dystansem.

"Twoje wielkie zmiany są możliwe, wciśnij tylko start!"
Liber & Natalia Szroeder - "Teraz Ty"

Na dowód wklejam to zdjęcie :)
*Aktualizacja: 18.10.2015 r.


Hmm... Jak widać aktualizacja była już daaawno temu. Aktualnie mam 35+ lat**. I już tak nie wyglądam. Tzn. wyglądam, ale jak ta Ania z lewej. Niestety...

Po powrocie  z urlopu wychowawczego do pracy (październik 2015) coraz trudniej było mi utrzymać biegowy reżim treningowy. Tak, wiem - wymówki, wymówki, wymówki... Ciężko rano wstać, po pracy ważniejsze dzieci i dom a wieczorem najłatwiej zalec na kanapie przed telewizorem.

W 2016 jeszcze trochę biegałam, brałam udział w zawodach. W 2017 były już tylko okolicznościowe zrywy rzędu 5 km "w pięknych okolicznościach przyrody". Ukończyłam też jeden półmaraton (warszawski) - tak z marszu - i częściowo też marszem...

Blog - ten tutaj - umarł całkiem. Czy raczej ja go uśmierciłam, a przecież tak bardzo lubię pisać... Znaki życia dawałam tylko na FB i IG.

W lutym 2018, kiedy w końcu postanowiłam się ogarnąć (bo waga niebezpiecznie zbliżyła się do tej starej, tej z okresu zanim zaczęłam biegać), neurolog oznajmił mi że bieganie nie jest dla mnie, osoby chorującej na Hashimoto, najlepszym sportem... Ani bieganie, ani fitness, powinnam wybrać raczej pilates, jogę... 

Próbowałam. Przecież jestem dumną posiadaczką karty Multisport, a jakże! Ale od posiadania do korzystania droga kręta, wyboista i jeszcze pod górę... Zawsze było "coś", jakiś rozpraszacz... 

Potem jeszcze doszły problemy z kręgosłupem. W maju wysiadł mi odcinek lędźwiowy - nie można bezkarnie siedzieć po kilka godzin za biurkiem przed ekranem komputera, wysiadywać nadgodzin w pracy. Organizm w końcu upomni się o swoje, o należną mu uwagę i troskę. To już całkiem skomplikowało kwestię powrotu do biegania.

Ale przecież ja i tak zawsze jestem w biegu - ciągle gdzieś ganiam, łapię kilka srok za ogon... W głowie toczy się nieustanna gonitwa myśli - podobno Hashimoto tak działa. Szczerze - sama już nie wiem, może po prostu taka już jestem... Zakręcona, zabiegana... ZabiegAnna po prostu ;)

Na razie bieganie zamieniłam na rower i maszerowanie. No i rehabilitację. Próbuję naprawić to co zepsułam. Mam nadzieję, że jeszcze będę mogła biegać. Dobrze, że rower daje mi to samo poczucie wolności. Bo to jest główna motywacja. Czasami po prostu muszę uciec. Od problemów, od otaczającego świata. Uciec i uspokoić ten codzienny kołowrotek myśli.

Teraz rozpoczynam projekt "down size me" - bo jednak lepiej się czuję w rozmiarze S niż L. A skoro tak - to trzeba zacisnąć zęby i przestać użalać się nad sobą, czy szukać wymówek. Wiem, że tak jest. Znam to - przecież już raz to przerabiałam. Zobaczymy dokąd tym razem zaprowadzą mnie zabiegane ścieżki życia. Wierzę, że do czegoś dobrego.

**Aktualizacja: 15.08.2018 r.


O moim blogu

Ten blog to moja dodatkowa motywacja i okazja, aby podzielić się z innymi swoją dość późno, przyznaję, odkrytą pasją.

Piszę tu o moim bieganiu (z dziećmi i moją codziennością w tle), czyli o treningach, startach w zawodach, biegowych celach, sukcesach... Uwielbiam emocje, które dają mi starty w zawodach. Na koncie mam ich 41* :)
Bieganie ma duży wpływ ma na moje życie. Dzięki niemu zmieniam się fizycznie i psychicznie. To bieganie sprawiło, że zaczęłam się interesować zdrowym stylem życia - zdrowym odżywianiem, aktywnością fizyczną. Na stronie dzielę się więc swoją wiedzą na ten temat oraz biegowym doświadczeniem. Bieganie dodaje mi wiary w siebie i pewności siebie. Daje mi siłę - dosłownie i w przenośni - do zmagania się z codziennym życiem. Zapewnia chwile oddechu po całym, nota bene, zabieganym dniu. Widząc pozytywne efekty tych zmian w swoim życiu, chcę zachęcić innych do zmiany życia na lepsze, pokazać, że ta zmiana jest możliwa. Wciąż się uczę, rozwijam więc blog zmienia się razem ze mną.

*stan na 18.10.2015 r.

(...)

Oj tak, blog zmienia się razem ze mną. Na niekorzyść też niestety... Choć właściwie bliższe prawdy jest stwierdzenie, że mój blog się nie zmieniał. I to przez... kilka lat. Prawie trzy! Od listopada 2015 nie pojawił się tu ani jeden nowy wpis... Aż trudno w to uwierzyć, jak czas szybko płynie. Szkoda, że w "wersjach roboczych" pozostało kilka, całkiem fajnych myślę, wpisów... Przecież cudownie jest wracać do tych zapisanych chwil, do tych emocji, które udało się utrwalić na wirtualnym papierze... Ech, chyba już nie uda mi się nawet odtworzyć w pamięci tamtych chwil...

Niech więc już może zostaną w tej wersji roboczej, takiej tylko dla mnie... Lepiej energię poświęcić na coś nowego. Bo jednak tak jak moje życie się zmienia, tak i tematyka bloga się zmienia. Może wyjdzie to blogowi na dobre?

Blog funkcjonuje równolegle ze stroną na Facebooku, na którą serdecznie zapraszam :) www.facebook.com/zabieganna
To jest mój mini-blog - krótkie, szybkie wpisy, o które łatwiej na co dzień, z telefonem w ręku. I choć to mini-blog to zdecydowanie na "fejsie" jest mnie najwięcej ;) 

Zapraszam też na Instagram.
https://instagram.com/zabieganna.pl
Dzielę się tu światem, który odkrywam "w biegu". Zamieszczam tam głównie zdjęcia miejsc, które zauroczyły mnie podczas biegania, czy innych aktywności.

Moje wyniki sportowe
Najszybszy kilometr: 00:03:25, XXVI Bieg Niepodległości, 11.11.2014 (tak zeznaje moje Endomondo)
Test Coopera (12 min): 2,43 km, I Bieg Instytutu Lotnictwa, 19.10.2014 (jw.)
5 km (oficjalny): 00:25:41, VII Bemowski Bieg Przyjaźni, 11.10.2015
10 km (oficjalny): 00:59:14, Orlen Warsaw Marathon - Bieg OSHEE, 26.04.2015

15 km (oficjalny): 01:34:38, XXXII Bielański Bieg Chomiczówki, 18.01.2015
21,0975 km (oficjalny): 02:14:18, 5. Półmaraton im. Janusza Kusocińskiego, 23.08.2015
42,195 km (oficjalny): 05:06:35, 37, Maraton Warszawski, 27.09.2015
Najdłuższy przebyty (do tej pory:)) biegiem dystans: 42,195 km, 37. Maraton Warszawski, 27.09.2015
Pierwszy start w zawodach: Samsung Irena Women's Run, 29.06.2014 (dystans: 5 km, czas: 00:35:05). Relacja: tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz! :)
Pozdrawiam i zapraszam także na:
www.facebook.com/zabieganna